Gdy tylko Harry, Ron i Hermiona przestąpili próg Nory, zobaczyli panią Weasley, która na widok dziewczyny szeroko się uśmiechnęła:
- Hermiono, już jesteś! Siadaj, siadaj, słonko, zaraz zrobię ci coś do jedzenia, na pewno jesteś głodna po podróży... - Kobieta sprawiała wrażenie wesołej, jednak jej wygląd temu przeczył. Była znacznie chudsza niż wcześniej, miała bladą twarz i podkrążone oczy; ewidentnie zmęczenie odcisnęło na niej swój ślad.
- Ależ nie jestem głodna, proszę pani! - A gdy Molly Weasley spojrzała na nią, dodała jakby dla pewności: – Naprawdę!
- Kochanie, nie będziesz mi tu dyskutować. Mówisz zupełnie jak Harry! Siadaj i jedz!
Po tych słowach postawiła na stole talerz pełen kiełbasek i tostów. Hermiona zrezygnowana usiadła na krześle i zabrała się do jedzenia. Chłopcy usiedli obok niej i po chwili zaczęli rozmawiać. Pierwszy odezwał się Harry:
- No i jak ci minęły wakacje?
- Świetnie. Byłam z rodzicami w Grecji. Nawet nie macie pojęcia ile tam jest magicznych miejsc! Widziałam pierwszą na świecie szkołę magii, oczywiście tylko dla mężczyzn – prychnęła pogardliwie pomiędzy kolejnymi kęsami. - No w zasadzie to jej ruiny. Wiecie co jest najśmieszniejsze? Mugole myślą, że to jakaś starożytna świątynia! Nazywają to miejsce Akropol i robią sobie tam zdjęcia kompletnie nie mając pojęcia, że to jedno z najcenniejszych miejsc czarodziejskiej kultury! - Zaśmiała się. - A wam jak minęły wakacje?
- No mi niezbyt ciekawie, jak możesz się domyślić – powiedział Harry przewracając oczami. - Ale ostatnie dwa tygodnie spędziłem tutaj, więc nie mogę za bardzo narzekać.
- No, było super! - Zaczął mówić z entuzjazmem Ron. Rozpływał się nad lataniem na miotle, grą w quidditcha i takimi tam, ale Hermiona go nie słuchała. Obserwowała Harry'ego, który z nudów zaczął oglądać swoje paznokcie.
Dziewczyna zagapiła się i jej ostatnia kiełbaska wylądowała na podłodze. Natychmiast rzucił się na nią Krzywołap i pochłonął w ekspresowym tempie. Przyjaciele zaczęli się śmiać z jego obżarstwa. Podziękowali pani Weasley za jedzenie i poszli na górę. Weszli do pokoju Ginny, która, gdy tylko ją zobaczyła, natychmiast rzuciła się na jej szyję. Przez chwilę się przytulały, aż w końcu Ron nie wytrzymał i zaczął burczeć coś o tym, że na nich to wrzeszczała, bo ją niby prawie udusili, a Ginny to sobie tak może. W odpowiedzi siostra pokazała mu język i zaczęli się śmiać.
Chłopcy wyszli, a dziewczyny w tym czasie szykowały łóżko dla Hermiony. Później zaczęły rozmawiać i zastanawiać się nad tym, jak w tym roku będzie w szkole.
- Ciekawe, kto w tym roku będzie uczył obrony przed czarną magią? - Zastanawiała się rudowłosa.
- Nie mam absolutnie pojęcia! Ale mam nadzieję, że będzie to w końcu ktoś kompetentny i nie wilkołak! - W tym miejscu znowu zaczęły się śmiać. Remus Lupin był super nauczycielem, ale jego "przypadłość" sprawiała, że stawał się niebezpieczny dla uczniów (w każdym razie w czasie pełni księżyca).
Dziewczyny ani się nie obejrzały, a już była noc. Zeszły na dół na kolację, gdzie zobaczyły wszystkich – nawet bliźniaków i pana Weasleya, który wyglądał na dość zmęczonego, ale jednocześnie z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku.
- Cześć, Hermiono! - bliźniacy odezwali się jednocześnie.
- Cześć! Jak tam wasz biznes?
- Wiesz, mamy dużo nowych pomysłów i wynalazków – odrzekł Fred. A może to był George? Nadal nie mogła ich rozróżnić.
- To świetnie, ale mam nadzieję, że to nic niebezpiecznego, bo inaczej...
- Oczywiście...
- ...że nie!
- To dobrze! Powodzenia, chłopcy, w dalszych "badaniach". A panu, panie Weasley, jak poszło w Ministerstwie?
- Było ciężko, ale dałem radę. Przy okazji, Hermiono, może mi wytłumaczysz jak działają parkometry, co? Wciąż nie mogę się w tym połapać, a to takie interesujące.
- Arturze! - Pani Weasley szturchnęła męża i zgromiła go wzrokiem.
- Nic nie szkodzi, pani Weasley – uśmiechnęła się dziewczyna. - Z chęcią to panu wytłumaczę, ale może jutro, co? Jestem już trochę senna – Hermiona ziewnęła szeroko. - Dobranoc!
- Dobranoc! - Odpowiedzieli wszyscy chórem.
Poszła do góry i szybko przygotowała się do snu. Już miała się położyć, gdy do pokoju weszła Ginny.
- Wiesz, ja chyba też już się położę. No i może trochę pogadamy.
- A niby o czym? - spytała szczerze zaskoczona Hermiona.
- No wiesz co? Z przyjaciółką zawsze możesz pogadać. I nie o czym, tylko o kim.
- Ale o co ci chodzi?
- Nie udawaj, bo wiem, że podoba ci się Harry – w tym momencie Hermiona się zarumieniła. - Wypadło ci to z kieszeni – Ginny podała przyjaciółce wycinek z "Proroka codziennego".
- Och, daj spokój, to tylko wycinek. To NIC nie znaczy!
- Sam wycinek nie, ale jak wytłumaczysz ślady błyszczyku na zdjęciu? - Ruda uśmiechnęła się prowokująco, a Hermiona zrobiła się jeszcze bardziej czerwona. - I to nie wszystko. Widziałam jak się na niego gapiłaś podczas kolacji. Gapiłaś się w ten sposób.
- Jak ci powiem, że tak, to dasz mi spokój?
- W porządku, dam. Nie przejmuj się tak, Hermi. On jest całkiem przystojny.
- Miałaś dać mi spokój.
- Dobra, dobra. Tylko mnie nie ugryź.
Hermiona odwróciła się na łóżku od Ginny i natychmiast zasnęła.