Harry Potter - Book And Scroll

12.12.12

9. Wampiry, randka i przyjaciółka

"Przejawem głupoty raczej niż odwagi jest
lekceważenie niebezpieczeństwa, kiedy
wisi ci ono nad głową."
- Sherlock Holmes, "Ostatnia zagadka"


    Hermiona usadowiła się wygodniej w fotelu i skrzyżowała nogi na siedzeniu. Przez chwilę układała sobie wszystko w głowie, patrząc na wyczekujących z niecierpliwością przyjaciół. W końcu wzięła głęboki oddech i zaczęła:
- Wampiry to jedne z najobrzydliwszych stworzeń na świecie – zarówno na tym czarodziejskim, jak i mugolskim. Sama nazwa tych kreatur pochodzi podobno od słowiańskiego upir, czyli upiór, choć może mieć też coś wspólnego z językiem węgierskim, tureckim i rumuńskim. Wampiry często nazywa się również nosferatu, co oznacza "siewca śmierci", "nieoddychający", "nieumarły". To bardzo dobre określenie, ponieważ bardzo ciężko jest zabić takie stworzenie. Jak powszechnie wiadomo, boją się czosnku i świętych przedmiotów, a przede wszystkim Hostii. Te rzeczy osłabiają je i obrzydzają, jednak nie zabijają. Nie mogą być również poddawane działaniu światła słonecznego, dlatego przeważnie śpią w dzień, a polują w nocy – podobnie jak wilkołaki. Parzy ich czyste srebro, mają też dar hipnotyzowania ludzi i panowania nad wilkami oraz nietoperzami, w które to mogą się także zmieniać. Tylko niektórzy z nich umieją posługiwać się różdżką i przeważnie są to jedynie bardzo proste czary. Nosferatu ma możliwość wchodzenia na statek i wysiadania z niego tylko pod warunkiem, że ten dotknie lądu i będzie to w czasie przypływu lub odpływu. O innej porze dnia jest tam uwięziony. Wampiry umieją też bardzo szybko się poruszać oraz latać na krótkie dystanse. Śpią w trumnach z ziemią z cmentarza, w innej nie zasną. Aby zabić taką istotę, trzeba przebić jej serce osikowym kołkiem lub srebrnym sztyletem i odciąć głowę, a tym młodym dodatkowo napełnić usta czosnkiem. Bardzo rzadko popełniają samobójstwa – robią to czekając na wschód słońca, niczym nieosłonięci. Te żywe trupy (bo jak najbardziej można je tak nazwać, choć nie są inferiusami) żywią się ludzką krwią, jednak tym najłagodniejszym wystarczy posoka zwierząt. Wampiry są bardzo piękne, mają bladą skórę, czerniejącą tylko w okolicach oczu. Ich zmysłowo czerwone usta zachęcają do pocałunku, śnieżnobiałe kły lekko wystają, a włosy mają ciemny kolor i błyszczą subtelnym blaskiem. Ich palce są bardzo długie i zakończone ostrymi paznokciami. Są przerażająco chudzi, ubierają się staromodnie i tak też czasami wyrażają. Uprzedzając wasze pytania – nie, profesor Snape nie jest wampirem. - Chłopcy cicho zachichotali, a właściwie to zarechotali (Ron prawie się udławił własnym językiem, na co Hermiona posłała mu mordercze spojrzenie).
- Ale jak to? Przecież jest taki nietoperzowaty i blady... - zaczął Fred z powątpiewaniem.
- Ale wychodzi na słońce! Zresztą, czy ktokolwiek z was słyszał kiedyś, żeby jakaś uczennica kochała się w Snapie? Nie? Och, jaka szkoda. Jak widzicie, okazem piękna to on nie jest, więc nie może być też wampirem.
- A pół na pół? No wiesz... Pół-człowiek, pół-wampir...
- Też nie. Gdyby taki był, to miałby widoczne kły, bo żadne zaklęcie ich nie maskuje. No i do tego skłonności krwiopijcy...
- O to mógłbym go posądzić – rzucił kąśliwie Harry, ale zamknął się, gdy spojrzał na lodowate spojrzenie Hermiony. Od czasu umówienia się z Romildą wolał jej jednak nie denerwować...
- Pozwolicie mi dokończyć? Dziękuję. Otóż najbardziej znanym na świecie wampirem jest hrabia, czy też książę Dracula. Był on rumuńskim władyką w XV w. Rządził Transylwanią z namaszczeniem cesarza niemieckiego Zygmunta. Książę walczył z Turkami i niestety przegrał, a jego żona z rozpaczy rzuciła się z wieży zamku do rzeki. W tym samym czasie uwiodła go pewna wiedźma, a gdy ją później odrzucił, zaklęła go, obdarzając straszliwą klątwą:

Jeśli spełni jeden czyn, by miłość oraz szczęście mieć,
Odezwie się mej magii zew, a miłość jego weźmie... śmierć.

Dracula szukał zemsty i został osadzony za zbrodnie w więzieniu w Wyszehradzie. Miał tam tkwić latami, jednak znalazł sposób, aby się wydostać. Oddał część swojej krwi pewnemu wampirowi, samemu przy tym stając się niechcący nosferatu. Ten go uwolnił, a władyka odzyskał tron. Według mugolskiej wersji udało mu się to dzięki przejściu na katolicyzm. Nieszczęśnik dowiedział się o swym przekleństwie dopiero w 1476 roku, gdy próbowano go zamordować. Ogłuszono go i wrzucono w worku do rzeki. Oczywiście był bardzo zdziwiony, że nie umiera. Po tygodniu męki w wodzie wyłowił go jakiś rybak. Hrabia chciał mu podziękować, jednak jego nowe instynkty wzięły nad nim górę i wyssał nieszczęśnika. Od tamtej pory zaczął zdawać sobie sprawę ze swoich "mocy" i terroryzował okolicznych mieszkańców. Po kilku stuleciach postanowił przenieść się do Londynu po świeższą krew, ale na całe szczęście udaremnił mu to słynny łowca wampirów – doktor Van Helsing. Co jeszcze... Macie jakieś pytania?
- Jak można stać się wampirem? - Ginny widocznie zainteresował mały wykład Hermiony.
- Przede wszystkim trzeba zostać ugryzionym. Nosferatu zwykle wysysają z ofiary krew aż do ostatniej kropli, jeśli jednak coś im w tym przeszkodzi albo postanowią kogoś przemienić, nie wypijają jej do końca. Wtedy taka osoba staje się czymś w rodzaju ludzkiego widma i jej dusza dryfuje pomiędzy świadomością wampira i człowieka. Aby dopełnić przemiany, musi wypić odrobinę krwi tego który ją ugrył. Jeśli tego nie zrobi w ciągu 13 dni od ugryzienia, umrze, ale śmiercią spokojną, jej dusza nie zostanie w ciele. Jednak niewielu potrafi wytrwać ten okres – nowe zmysły robią swoje i kuszą obietnicą wiecznego życia. Tak naprawdę jest to bierna egzystencja, pełna zbrodni, okrucieństwa i przemocy. Takie istoty skazane są wręcz na potępienie. Dlatego Voldemort ich werbuje. Nie mają nic do stracenia, jedynie do zyskania.
- Rozumiem... - Harry wyglądał na zamyślonego. - Ej, a jak w ogóle powstały wampiry? Kto był pierwszy?
- O, świetne pytanie. A odpowiedź jest dość zaskakująca. Otóż pierwszym wampirem była... Kleopatra! Zamknijcie te usta, bo wyglądacie głupio. Dobrze słyszeliście. Ostatnia egipska królowa, kobieta-faraon była pierwszym na świecie nosferatu. Już wyjaśniam. Mugole nie wiedzą, co było dokładnym powodem śmierci królowej. Jedni twierdzą, że ją otruto, inni, że ugryzła ją kobra, jeszcze inni... Zresztą nieważne. Wszystko to fałsz, chociaż w każdej teorii jest ziarno prawdy. Mugolscy archeolodzy nie znaleźli nigdy jej grobowca. Szukali go bardzo długo, ale z marnym skutkiem. Oczywiście wykopaliska prowadzono w Egipcie, czyli w zupełnie złym miejscu! A zaczęło się tak. Wojska rzymskie przybyły, aby zająć państwo nad Nilem. Kleopatra nie chciała, aby ją pojmano, byłby to zbyt wielki cios dla ludu. Skonsultowała się ze swoją bardzo bliską przyjaciółką, dwórką, a jednocześnie też czarownicą i Mistrzynią Eliksirów. Ta jej doradziła ucieczkę, ale upozorowaną. Władczyni obmyśliła sprytny plan. Ze starożytnych ksiąg wiedziała, że istnieją wilkołaki, jednak wydawała jej się to dość ponura perspektywa. Mimo to wpadła na pewien pomysł. Sporządziła specjalny eliksir, który pozwalał ludziom powstrzymywać skutki wilkołactwa i odwróciła jego działanie. Do tego dodała skrzydła i krew nietoperza. Wypiła wywar i zmieniła się w wampira. Udawała śmierć, bo będąc żywym trupem nie miała pulsu. Po pogrzebie po prostu uciekła z grobu. Musicie wiedzieć jeszcze, że te stworzenia mają wielką siłę, dodatkowo nie widać ich w lustrze i nie posiadają cienia, nie da się ich też uwiecznić na zdjęciu. Łatwo było się ukrywać. Później jednak kawałek wilkołaczej po części natury zaczął dawać o sobie znać i królowa żywiła się krwią, tworząc coraz to większe zastępy swoich popleczników. Już nigdy nie wróciła do ukochanego Egiptu. A reszta to już historia.
- Czyli to dlatego wampiry mogą panować też nad wilkami? Bo posiadają część wilkołactwa?
- Dokładnie, Ron. Twoja dedukcja była niewątpliwie pierwszorzędna. Sami byśmy na to nie wpadli.
    Rudzielec dumnie wypiął pierś, widocznie nie dostrzegając złośliwego i sardonicznego uśmieszku na jej twarzy.
    Hermiona spojrzała na zegarek.
- Pierwsza w nocy! Ile ja wam to opowiadałam? Nie mówcie. Idę spać, bo jutro nie zdążę odrobić lekcji! I tak dzisiaj się do niczego nie zabrałam przez was. Dobranoc! - I wymaszerowała z Pokoju Wspólnego.
- Ten mol książkowy wiecznie panikuje – stwierdził kwaśno Ron.
- Ale świetnie opowiada, co nie? - Fred uśmiechnął się do bliźniaka.
- No. Aż dziwne, że historia może być tak ciekawa...
- Dobra, chłopcy, spokojnie, bo zamienicie się w nią. – Ginny zaczęła chichotać. - Albo w profesora Binnsa...
- Och, nie! - Weasleyowie byli przerażeni nie na żarty. Wizja ich samych jako duchy, na dodatek wykładające historię magii w szkole zdecydowanie negatywnie wpłynęła na ich psychikę.
- Przecież ona żartuje, chłopaki – zaczął ich uspokajać Harry. - A teraz może faktycznie już się połóżmy. Jutro sobota, będzie można poleniuchować...
- I iść na randkę z Romildą Vane... - wtrącił Ron z szyderczym uśmiechem na ustach.
- Zamknij się! - Potter lekko się zaczerwienił na policzkach. - To nie jest żadna randka, tylko przyjacielskie spotkanie...
- Jasne, jasne... - Bliźniacy już podłapali nowy temat.
- HARRY I ROMILDA...
- ...SIEDZĄ NA DRZEWIE...
- ...I S-I-Ę C-A-Ł-U-J-Ą!!!
    Wściekły Harry zatkał uszy rękoma i pobiegł do dormitorium.

***

    Sobotni poranek wstał rześki i słoneczny. Pogoda była piękna i tego dnia większość uczniów wyległa na błonia, aby cieszyć się jednym z ostatnich ładnych weekendów września.
    Harry od rana był niespokojny. No i rozkojarzony. Na śniadaniu Ron musiał mu zwrócić uwagę, bo wlewał sok dyniowy do płatków śniadaniowych. Później próbował się trochę pouczyć (jakkolwiek dziwnie to brzmi) w Pokoju Wspólnym, ale szło mu dość opornie, nawet gorzej niż zwykle (tak, to jest możliwe!). W końcu zdenerwowany udał się do dormitorium i zaczął przeglądać swoje ubrania. Nie lubił się stroić, wolał chodzić w ulubionej, niebieskiej koszulce z krótkim rękawem i jeansach. Tego dnia jednak chciał wyglądać w miarę elegancko, choć bez przesady.
    Sięgnął do szafy i wyjął z niej swoje dwie najładniejsze koszule i zaczął zastanawiać się, którą wybrać. W końcu założył bordową i zdenerwowany poszedł umyć zęby. Tak na wszelki wypadek. Gdy wrócił, czekał. Sekundy dłużyły się w nieskończoność, minuty upływały coraz wolniej, aż w końcu Wybraniec miał ochotę wziąć wskazówki zegara i przesunąć je do przodu.
    W końcu nadszedł czas. Chłopak zebrał się w sobie i wyszedł z Pokoju Wspólnego Gryfonów. Szybko przeszedł parę korytarzy i znalazł się w tym z portretem Barnabasza Bzika. Przeszedł trzy razy pod przeciwległą ścianą, a gdy pojawiły się ogromne drzwi, otworzył je i wkroczył do środka.
    Znalazł się w ogromnej kwiaciarni. Setki kwiatów piętrzyły się, gdziekolwiek by nie spojrzał. Wybrał pęk czerwonych tulipanów, nerwowo przygładził włosy i wyszedł z Pokoju Życzeń.
    Używając wszystkich znanych sobie tajnych przejść, dotarł do Sali Wejściowej. Nie musiał długo czekać. Romilda wyglądała naprawdę ładnie. Miała związane w kok, czarne włosy i ładną bluzkę oraz dopasowaną, plisowaną spódniczkę. Uśmiechnęła się do Harry'ego, a ten się odwzajemnił.
- Proszę, to dla ciebie. To co? Idziemy? - Zapytał niepewnie.
- Pewnie. Uwielbiam tulipany! - Dziewczyna zachichotała cicho i udała się obok młodego Pottera na błonia.
    Po pięciu minutach dotarli do jeziora. Przeszli obok Bijącej Wierzby i zaczęli okrążać akwen. W końcu chłopak się odezwał:
- Pięknie tu, prawda? Cisza i spokój... Kocham to miejsce.
- Ja też, Harry. To naprawdę urocze, że zgodziłeś się ze mną umówić.
- Ja...
- To bardzo miłe i od dawna mi się podobasz, a jak się zgodziłeś to już w ogóle świat mi zawirował. Moje przyjaciółki tak mi zazdroszczą, że jestem na randce z Wybrańcem... A właśnie, jak to jest być takim sławnym? Musi być super... Też bym tak chciała... Żeby pisali o mnie w gazetach... Harry Potter i Romilda Pot... eee... Vane...
- Przepraszam, ale ja naprawdę nie...
- Cicho, spokojnie, nic nie mów. - Dziewczyna delikatnie wsunęła swoją dłoń w jego. - Będziemy razem, sławni i piękni... Pomogę ci w starciu z Tym, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać i będziemy razem bardzo szczęśliwi. Razem... Już na zawsze...
    W tym momencie pochyliła się w taki sposób, że Harry był pewien, iż go pocałuje. Ale co najgorsze, on tego nie chciał! Nie chciał, żeby ta głupia dziewczyna z nim była, dotykała go, rozmawiała z nim! To było okropne, Hermiona miała rację! Ta dziewczyna leciała tylko na jego sławę! Hermiona... Och, musi ją przeprosić! Koniecznie! Tylko jak tu się uwolnić...
- Romildo, nie teraz, proszę...
- Ale ja chcę teraz!
- Nie, ja cię jeszcze za mało znam... Może innym razem...
- Um... Dobra. Patrz, ściemnia się. To niebo jest śliczne!
- Tak, racja. Chyba powinniśmy już wracać do zamku... - Harry próbował dyskretnie się wymigać z dalszej części tej upokarzającej sytuacji.
- Ale dużo uczniów jeszcze zostaje...
- Nie, Romildo, przykro mi... Mam jeszcze tonę pracy domowej... Naprawdę, powinienem już iść...
- No dobrze... Miłych snów, Harry. Śnij o mnie – puściła mu oko i zanim zdążył zaprotestować, ucałowała go w policzek.
    Wybraniec wyplątał się z jej uścisku i szybko pognał w stronę zamku. Błyskawicznie znalazł się na siódmym piętrze i stanął przed portretem Grubej Damy.
- Księżycowa poświata.
    Na dźwięk hasła ukryte drzwi się otworzyły, a chłopak wkroczył do środka. Zdziwił się ogromnie, gdy nie zauważył nikogo w Pokoju. Podszedł do czerwonej kanapy i zrezygnowany rzucił się na nią. Leżał tam, myśląc o tym, co go przed chwilą spotkało.
    Znowu! Znowu ktoś go oszukał, chciał z nim być tylko dla sławy! Dlaczego to zawsze przytrafia się jemu? Dlaczego jest skazany na bycie nieszczęśliwym, niechcianym i niekochanym przez nikogo? Wszyscy chcieli go wykorzystać, poznać go, a wszystko przez tę debilną bliznę! A właściwie przez Wężową Mordę, który zabił jego rodziców, najbliższą rodzinę! To przez niego te wszystkie nieszczęścia, całe zło na tym świecie...
    Nie zdając sobie do końca z tego sprawy, zaczął cicho płakać. Leżał tam tak, sam, łkając cicho i rozmyślając o tym, jaki świat jest niesprawiedliwy. To wszystko jest nie fair...
- Harry... Harry, co się stało? Harry obudź się, proszę! To blizna? Znowu ta blizna? Co się stało? - Jakby z daleka dobiegł go zdenerwowany głos Hermiony. Był to dźwięk, który przynosił ukojenie, uspokajał go... Niewiele myśląc odwrócił się i wtulił w jej ramiona.
- To niesprawiedliwe! Dlaczego nie może mnie jakaś dziewczyna lubić po prostu za to, jaki jestem, nie to, czego mam dokonać? Najpierw Cho, teraz Romilda... Hermiono, ja nie chcę być samotny do końca życia!
- Ciiii... Nie będziesz... Przecież masz prawdziwych przyjaciół. Rona, wszystkich Weasleyów, Lunę, Nevilla, nawet Carmen i... i... mnie.
    Podniósł głowę i spojrzał jej głęboko w oczy. Dopiero teraz zauważył, jakie są piękne i głębokie, koloru starego złota...
    Usiadła obok niego. Teraz jego głowa spoczywała na jej kolanach, a on czuł się szczęśliwy. Tak, to prawda. Miał przyjaciół, tych prawdziwych i to się najbardziej na świecie liczyło. Nagle coś mu się przypomniało. Uniósł się delikatnie i powiedział:
- Hermiono, ja... Przepraszam. Powinienem był cię posłuchać. To ty mnie najlepiej znasz i wiesz, co dla mnie jest najlepsze. Ja naprawdę...
- Dobrze. Spokojnie, połóż się. Harry, wiem jak ci ciężko, wszyscy wiemy. I możesz być pewien, że zawsze ci pomożemy.
- Zawsze?
- Zawsze.
    Wybraniec znowu się położył. Przymknął oczy i nareszcie czuł się dobrze, był szczęśliwy. Tak, tu było jego miejsce, ich miejsce. Wstrząsnął nim lekki dreszcz, gdy poczuł rękę Hermiony, która głaskała go delikatnie po włosach. I, co najważniejsze, to sprawiało mu przyjemność. Tak, to zdecydowanie była jego prawdziwa przyjaciółka...

17 komentarzy:

  1. Chyba wcisnę się jako pierwsza w Twoją listę komentarzy ^^

    Wpadłam tutaj z innego bloga i powiem Ci, że opowiadanie mnie zaintrygowało. Domagam się więcej ^^ Harry & Hermiona lubię ten parring, a nie każdy potrafi napisać opowiadanie o nich. Szablon taki niespotykany ;D
    Jeżeli mogłabyś powiadamiać mnie o nowościach to byłabym wdzięczna!

    Pozdrawiam serdecznie,
    Liley

    [www.lileyna-durand.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudownie i lekko mi się czytało. A opowieść Hermiony? <3

    Co do szablonarnii, w moich linkach (story-of-bellatrix) znajdziesz coś dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie powiem zaskoczyłaś mnie i to bardzo.
    Nie spodziewałam się tak ciekawej i wspaniałej historii.
    Tu wszystko jakby zdawało się żyć własnym życiem.
    Wartka akcja i ciekawe wydarzenia z wampirami w tle.
    No kogo jak kogo, ale hrabiego Draculii w opowiadaniu to ja się nie spodziewałam.
    Te i inne akcenty sprawiają, że samo opowiadanie robi się jeszcze bardziej ciekawe.
    Śmiało możesz być z siebie dumna.
    http://niesmiertelne-serca.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ach, uwielbiam ten rozdział! <3 Trochę się bałam, że te Twoje wampiry będą przesiąknięte upiorami ze "Zmierzchu", ale jestem bardzo miło zaskoczona! *.*
    Mówiłam już chyba z milion razy, że uwielbiam te twoje wtrącenia w nawiasach i zabawnie tworzone zdania, śmieszne dopiski, ale powiem jeszcze raz - one sprawiają, że Twoje opowiadanie jest bardziej "swojskie" i bardziej się do niego przywiązuję. Po prostu kojarzy mi się z taką miłą, przyjacielską atmosferą ^^
    Cieszę się, że masz swój pomysł na ten FF. Nigdy się z takim nie spotkałam, więc na pewno jesteś oryginalna i unikatowa, a to baaardzo dobrze.
    W końcu jest Harry! Coraz więcej o Harry'm! :D
    No bo już wiem, co przeżywa Hermiona, teraz czas na Pana Wybrańca ^^
    Za każdym razem jestem oczarowana Twoim lekkim stylem, bogatym słownictwem i dystansem do pisania. Czuję się, jakbym czytała książkę, o :D
    Dziękuję, dziękuję, dziękuję za to, że dzielisz się ze mną swoim talentem <3
    Jesteś moją idolką, no :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, zapomniałam, no!
      Z całego serca polecam Ci szabloniarnię [zaczarowane-szablony.blogspot.com] !!! :D
      Znajdziesz na niej niesamowite szablony i możesz byc pewna, że Twoje zamówienie zostanie zrobione po mistrzowsku! <3

      Usuń
  5. Wreszcie wróciłaś!!!! Hurrra, kolejny świetny rozdział, coś co lubię najbardziej :D Świetny opis wampirów, nie zgapiony ze "Zmierzchu" (czego, przyznam się bez bicia, się spodziewałam), ale taki bardziej tradycyjny. Osikowy kołek chyba jest najczęstszym narzędziem służącym do zabicia wampira. I to mi się podoba, baaardzo podoba. Plus dla ciebie za zmieszczenie zdjęcia Jhonny'ego Deppa z Mrocznych Cieni <3
    W tym rozdziale dużo Harry'ego było. Bardzo dobrze, bo to o nim i Hermionie jest ten blog. Nigdy nie lubiłam Wybrańca, poprawka, nie przepadałam za nim. Za dobry, a ja wolę czarne charaktery :) Mimo to i tak mi się strasznie podoba ten blog.
    Bardzo mi się spodobały wtrącenia w nawiasach. Najbardziej z tym uczeniem się Harry'ego :D Cała prawda
    Coraz bardziej podoba mi się twój styl (ja też chcę tak pisać! to nie fair) Masz wielki talent i mnóstwo ciekawych pomysłów. Pisz, pisz te kolejne rozdziały jak najszybciej :)

    Co do tych szabloniarni to polecam tak samo jak Moore zaczarowane-szablony.blogspot.com najlepsza szabloniarnia ever <3
    Dobre szablony robią jeszcze na szablonownica.blogspot.com

    Po prostu serdecznie cię pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy. Weny życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy rozdział (20)

      www.hermionadraco.blogspot.com

      Usuń
  6. Świetny rozdział, co tu dużo mówić! :D
    nn na moim blogu immortal-hunter.blogspot.com
    zapraszam :)
    xxx, Nika.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie napisałabym dlaczego uwielbiam jak piszesz, ale brak mi słow. Jesteś niesamowita !

    Zapraszam do mnie - kolejny potterowy autograf!

    OdpowiedzUsuń
  8. czytałam, czytałam. nie raz, nie dwa ;-)
    podoba mi się bardzo.

    i dziękuję za wsparcie, że tak powiem. miło mi sie czyta komentarze od Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. rozdział jest świetny ; )
    co ja gadam... cały blog jest świetny !
    jak będziesz miała czas to zapraszam do mnie ;3
    fremione-moja-historia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. a ta nieobecność nie jest spowodowana przypadkiem 275734894839040202480424023 sprawdzianami w tygodniu;)?
    pozdrawiam i Wesołych Świąt!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne *.*
    Zapraszam do mnie: http://nastepnepokolenie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie wiem czemu mam wrażenie że w tym rozdziale Harry to jakiś mazgaj i dzieciak. Do sposobu przestawienia akcji nie mogę się przyczepić więc zasłużyłaś na gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  13. Aż sie popłakałam poprostu super

    OdpowiedzUsuń
  14. Acha!
    Wiedziałam że tak będzie!
    Wyszło jak zawsze na Hermiony ^^
    Tak tak Harry wmawiaj sobie
    Cudny blog
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. Hehehe... Ten monolog o wampirach. Dziwnie to brzmi jak sie ma przed oczami milutkitgo, kochanego, uroczego i zakochanego w Mionce Barnabasa. Kocham ten blog i ten rozdział!
    PaniCollins

    OdpowiedzUsuń

Harry Potter - Book And Scroll