Harry Potter - Book And Scroll

15.8.15

64. Dobre wyjście

"Nie ma już żadnych ograniczeń, jeśli w ogóle kiedykolwiek istniały. (...) Jestem niespójną istotą ludzką, jestem niedokończonym szkicem, jestem aberracją. Nie muszę wam tego mówić. To wyznanie nic nie znaczy..."
- Bret Easton Ellis, "American Psycho"

     Przez niezręczną ciszę powietrze było gęste i ciężkie. Siedzieli w dwóch skórzanych fotelach, naprzeciw siebie, a na stoliku obok stygła herbata. Pokój przybrał wygląd gabinetu psychologa – ściany zapełniały regały z nieużywanymi książkami.
     W końcu zbierające się napięcie ich przytłoczyło i wybuchnęli śmiechem – donośnym, serdecznym. Dawno się razem nie śmiali.
- To absurdalne – powiedział Harry. - Mamy tak wiele sobie do wyjaśnienia, a siedzimy i udajemy, jakby nic się nie stało. - Hermiona otworzyła usta, aby coś powiedzieć, lecz uciszył ją gestem dłoni. - Stało się bardzo dużo i jeszcze raz chcę ci powiedzieć, że nie miałem wpływu na tę sytuację z... z Ginny. Mimo to przepraszam, domyślam się, jak źle musiałaś się czuć i...
- Harry, to ja cię powinnam przeprosić. Zareagowałam zbyt emocjonalnie, nie myślałam logicznie. - Przesunęła się na skraj siedzenia. - To było głupie, że od razu poszłam do tego... nieważne. Powinnam cię wysłuchać.
- Co on ci zrobił? - zapytał powoli, uważnie patrząc jej w oczy. - Czy wy...?
- Nie, ale... bardzo mnie skrzywdził. Nie rozmawiajmy o nim, dobrze?
     W tej chwili naprawdę nie chciała tłumaczyć Harry'emu, że Barnabas przemienił ją w wampira. Właściwie to nie miała zamiaru jemu ani nikomu innemu o tym powiedzieć. To było zbyt żenujące, zawstydzające, nieprawdopodobne i trudne.
- Jak sobie życzysz. Ale wystarczy jedno słowo, jeden sygnał i wbiję mu kołek prosto w to zimne serce, jasne? - Mimo tych słów, na ustach Harry'ego błąkał się uśmiech. - Cieszę się, że znowu jesteś sobą – dodał.
- Tak, troszkę się pogubiłam... Patrząc teraz na to wszystko, postąpiłabym zupełnie inaczej.
- A ja nie. - Ściszył głos. - Mówiłem wtedy szczerze. Naprawdę cię kocham i tak już będzie zawsze.
     Hermionie ścisnęło się serce. Jak miała mu powiedzieć, że to nieodpowiedni czas, żeby znowu spróbować? Szalała wojna, on, Wybraniec, miał misję i od tego tak wiele zależało... Nie, żeby nic do niego nie czuła, ale...
     Chwyciła go za dłoń.
- Harry, to się nie uda... - Zobaczyła, jak marszczy czoło. - Jesteś naprawdę wspaniałym chłopakiem, opiekuńczym... Ale to się wszystko dzieje za szybko.
- Czyli mnie nie kochasz? - zapytał spokojnie.
- Właśnie chodzi o to, że... - przełknęła nerwowo ślinę – ...nadal wiele dla mnie znaczysz.
- Więc w czym problem? Mogłoby być tak jak dawniej, możemy zapomnieć o wszystkim, co się działo od Balu. Może...
- Nie. Świetnie wychodzi nam bycie przyjaciółmi, myślę, że to najlepsze wyjście. - Spojrzał na nią z bólem w oczach. - Szaleje wojna, Voldemort rośnie w siłę, to naprawdę nie jest odpowiedni moment...
- A kiedy będzie? - przerwał jej. - Kiedy zginę? Kiedy ty albo ktoś z naszych przyjaciół umrze? Czy gdy wygramy, a świat będzie wymagał, aby go na nowo poukładać? Będzie jak chcesz, ale pamiętaj, że, jeśli się dobrze zastanowimy, to dobrego momentu nigdy nie będzie.
- Po prostu potrzebuję trochę czasu – wyszeptała. - Muszę ochłonąć, poukładać sobie wszystko w głowie...
     Spojrzenie Harry'ego złagodniało. Pogładził ją lekko po policzku.
- Chcę jedynie, żebyś była szczęśliwa. Jeśli to da ci szczęście, to tak będzie najlepiej. - Pocałował ją lekko w czoło, a ona go przytuliła. - Przyjaźń?
- Przyjaźń – odparła i usiadła z powrotem na swoje miejsce. Jej twarz rozjaśnił szczery uśmiech.
- Co do Ginny... Rozmawiałem z nią o tym i jest naprawdę źle. - Hermiona uniosła brew. - Malfoy jej kazał to zrobić. Dał jej zaklęcie, wszystko przygotował. Mówi, że go kocha.
     Przez chwilę nie wiedziała, co powiedzieć. W końcu w pewnym sensie sama do tego doprowadziła, więc... to jej wina?
- Hmmm, właściwie to... - zaczęła nerwowo wyłamywać sobie palce. - To pomogłam im się zacząć spotykać – wydusiła z siebie i wstrzymała oddech, czekając na jego reakcję.
- Co zrobiłaś?!
- To, co słyszałeś. Słuchaj, ona od wakacji była w nim beznadziejnie zakochana. Każdy by to zrobił na moim miejscu.
- Przecież to MALFOY! Wróg, zła strona! - Okulary zsunęły mu się na sam czubek nosa, ale tego nie zauważył.
- Ale póki byli w szkole, był też Dumbledore, a z nim...
- ...nic nam nie grozi. Tak, wiem – westchnął i trochę się rozluźnił. - Co nie zmienia faktu, że on przeciąga ją na swoją stronę. I nie chodzi już do Hogwartu.
- Cóż, tego plan początkowy nie ujmował...
- Domyślam się. - Podparł ręką głowę i po chwili coś sobie przypomniał. - Muszę ci jeszcze coś powiedzieć. Miałem wizję.
     Opisał wszystko, co widział, łącznie z Bellatrix. Rozmawiali o tym, co to może oznaczać dla świata czarodziejów. W końcu od zawsze Voldemort uważał miłość za słabość – skąd teraz taka zmiana? Ani się obejrzeli, a była dwudziesta.
- Chyba pora się zbierać – powiedział Harry i wstał z miękkiego fotela.
- Masz rację, już wieczór, a jutro znowu zajęcia. - Hermiona szybko się poderwała i stanęła blisko niego. Bardzo blisko.
- Czy tak się zachowują przyjaciele? - zapytał ją z błyskiem w zielonych oczach.
- Tak – odparła z uśmiechem i znowu go przytuliła. - Cieszę się, że jest znowu jak dawniej. Tęskniłam za tym.
- Ja też – przytaknął i odsunął się od niej. Powoli ruszyli w stronę drzwi. - Zresztą ferie bez ciebie to nie to samo. Zamek wydawał się taki pusty. Jak Paryż?
- Fenomenalnie! - powiedziała i już miała zacząć opisywać mu dom Carmen, gdy potknęła się o fałdkę dywanu i poleciała twarzą do przodu, prosto na drzwi. Harry szybko zareagował i złapał ją w powietrzu. - Dziękuję.
- Nie ma sprawy – rzucił i uśmiechnął się.
     Podtrzymywał ją w pasie i był bardzo blisko. Hermiona głowę opierała o jego klatkę piersiową, ale teraz lekko ją uniosła, aby spojrzeć mu w oczy. W te zielone oczy, które tak kochała. Stali tak stanowczo za długo i teraz nie wydawało się stosowne odsuwać się z zażenowaniem. Powoli ich twarze zbliżały się do siebie.
     Gdy ich usta zetknęły się po raz pierwszy, wyczuli magię w powietrzu. Jakby jakaś siła ciągnęła ich ku sobie, a teraz cieszyła się z zakończonej powodzeniem misji. Cieszyli się delikatnym naciskiem swoich warg, tym ciepłem, którego od dawna nie czuli. Serca zabiły im jednym, silnym rytmem i pragnęli więcej. Ich usta zaczęły się poruszać, najpierw wolno, leniwie, aby nacieszyć się każdym momentem. Dłonie Hermiony otoczyły szyję Harry'ego, który przyciągnął ją do siebie jeszcze bliżej. Lewą rękę wplótł w jej włosy.
     Ku jego zdziwieniu, to ona zaczęła go całować bardziej natarczywie. Lekko ugryzła go w dolną wargę, cicho warknął. Hermionę ogarnęło niesamowite gorąco, którego nie czuła, gdy była z Barnabasem. To było coś nowego, wyjątkowego. Wysunęła swój język na spotkanie, a on odpowiedział jej tym samym. Teraz poruszali się coraz szybciej, potrzebowali tego. Hermiona przycisnęła go do ściany i zaczęła wędrować po policzku, aby przygryźć mu płatek ucha i pocałować małżowinę uszną. Harry włożył swoje niecierpliwe dłonie pod jej koszulkę i dotykał zimną skórą brzucha. Zadrżała, chwycił jej twarz, przysunął do siebie i znowu pocałował, jednocześnie obracając ich tak, że teraz to jej plecy opierały się o metalowe drzwi. Jęknęła i przyciągnęła go jeszcze bliżej, co było jeśli nie niemożliwe, to na pewno nieprawdopodobne.
     Zapamiętale ssał jej górną wargę, gdy zachwiali się. Otworzyły się drzwi, a oni wypadli z Pokoju Życzeń prosto na korytarz. Oszołomieni, odsunęli się od siebie i obejrzeli dookoła. Nikogo w zasięgu wzroku.
     Gdy znowu popatrzyli na siebie, wybuchnęli śmiechem. Ocierając opuchnięte od pocałunków usta, jednocześnie powiedzieli:
- Tak, przyjaźń to dobre wyjście. Zostańmy przy tym.


***

     Mała, niebieska piłeczka odbijała się rytmicznie od ściany. Jack półleżąc na twardej pryczy powtarzał tę czynność od trzydziestu siedmiu minut, co doprowadzało więźniów z innych cel do szału. Nikt jednak nie śmiał na głos wyrazić sprzeciwu, bo jego mamrotanie przez sen mroziło im krew w żyłach.
     Oczywiście teraz nie spał. Właśnie strażnik z Ministerstwa Magii przyszedł na cogodzinny obchód, aby sprawdzić, czy on czegoś nie kombinuje. Wyszczerzył zęby w uśmiechu. Był na to za sprytny. Do tego czekał na pomoc z zewnątrz... Ale to jeszcze nie ta pora.
     Strażnik zajrzał przez grube pręty do środka. Ubrany w standardowy uniform, sprawiał dość przyjazne wrażenie. Do czasu. Jego miłą twarz wykrzywił grymas wściekłości, gdy splunął w stronę chłopaka. Kropelki śliny zatrzymały się na jego potarganych włosach.
- Zdechniesz za to, co zrobiłeś – wycedził i już chciał iść dalej, gdy Jack odezwał się do niego.
- Wszyscy umrzemy. Ale to nie przeszkadza dobrej zabawie. - Mężczyzna momentalnie się obrócił w jego stronę.
- Zabawie? - krzyknął. - Przez ciebie zginęło mnóstwo ludzi! Powaliłeś Wieżę Eiffle'a! Zabiłeś mojego brata!
- To wszystko ku większemu celowi. Zapytaj Czarnego Pana.
- Pluję na twojego pana! Jak ty w ogóle możesz nazywać siebie człowiekiem?
- Posiadam wszystkie cechy człowieka: ciało, krew, skórę, włosy, ale żadnej wyraźnej emocji – powiedział spokojnie Jack. - Z wyjątkiem chciwości i obrzydzenia. Coś okropnego dzieje się we mnie, a ja nie wiem dlaczego. Czuję chęć zabijania, jestem na granicy szaleństwa. Czuję jak zsuwa się moja maska człowieczeństwa. Póki w moim życiu była Carmen, wszystko ulegało poprawie, ale teraz... Liczy się tylko zemsta i to – wskazał na Mroczny Znak na swoim przedramieniu.
- Jesteś nienormalny – prychnął strażnik i jak najszybciej poszedł w głąb ciemnego korytarza, aby sprawdzić inne cele.
- Doskonale to wiem – powiedział do siebie Singer i wrócił do rzucania piłeczką.
     Odgłos odbijania się kauczuku od ściany wypełnił podziemia Ministerstwa.


***

     Rozległ się głośny huk, gdy otwierane drzwi walnęły o ścianę. Zaciśnięta pięść uderzyła o blat biurka.
- Jak śmiałeś trzymać tu Collinsa? W końcu pokazał kły, mówiłem, że do tego dojdzie! I nie mów mi, że dostrzegłeś w nim ukryte dobro, bo to podstępna i okrutna kreatura, której nie wolno ufać!
     Dumbledore nawet nie mrugnął. Po prostu siedział na swoim starym fotelu, a splecione dłonie trzymał na kolanach. Oddychał spokojnie i uważnie patrzył w ciemne oczy Snape'a. Ten z kolei był wytrącony z równowagi, ciężko oddychał.
- Severusie, może najpierw usiądziesz? Wydajesz się lekko niespokojny.
- Lekko? - Mistrz Eliksirów rzucił dyrektorowi spojrzenie, pod którym drżeli wszyscy uczniowie, nawet ci z siódmego roku. - W zasadzie czasu już nie cofniemy. - Odgarnął swoją pelerynę i usiadł na inkrustowanym krześle.
- Co masz mi do powiedzenia na temat pana Collinsa, Severusie? - Mężczyzna sięgnął do szuflady i wziął do ust jednego cukierka. - Dropsa? - Nie doczekał się odpowiedzi.
- Powinieneś go natychmiast zwolnić. Ugryzł uczennicę.
     Oczy Dumbledore'a błysnęły gniewem, lecz twarz pozostała spokojna.
- Pan Collins już tu nie pracuje.
- Słucham? - Snape myślał, że się przesłyszał.
- Dzisiaj z samego rana złożył wymówienie. Podobno sprawy rodzinne.
- Doskonale wiesz, że on nie ma żadnej rodziny – powiedział z przekąsem Severus. - Zrobił tak, bo Czarny Pan mu kazał.
- Niewykluczone. Co z tą dziewczyną? Właściwie kto to?
- Granger, dyrektorze. Mówiłem już wcześniej, że on nie ma wobec niej dobrych zamiarów, ale nie spodziewałem się czegoś takiego...
- Rozumiem, że udzieliłeś jej niezbędnej pomocy?
- Nie potrzebowała jej – odparł, a Albusowi ze zdziwienia zsunęły się okulary. - Dobrze słyszysz. Brown wzięła sprawy w swoje ręce. - Starał się wymówić nazwisko Carmen jakby to była zwykła uczennica, ale zauważył u Dumbledore'a cień uśmiechu. On wiedział?
- Co masz na myśli?
- Collins przemienił Granger w wampira. Dziewczynie udało się odczynić klątwę.
- Dzięki Merlinowi – powiedział starzec, przymykając na chwilę oczy.
- Zaraz, to ty... wiedziałeś?
- Co? - zapytał poważnie Albus, lecz w kącikach jego ust igrał uśmiech.
- Od początku wszystko zaplanowałeś... Wiedziałeś o tym i manipulowałeś nami wszystkimi.
- Manipulacja to zbyt mocne słowo. Po prostu dopilnowałem, aby każdy wypełnił swoją rolę.
- Tak, to przykładowa definicja manipulacji. - Snape wyglądał na coraz bardziej zirytowanego. - Ona mogła zginąć! Ma odegrać w końcowym starciu tak poważną rolę, ale ty wolałeś zaryzykować! Gdyby to była inna dziewczyna...
- ...wtedy ten plan w ogóle by się nie powiódł. To musiała być Hermiona, Severusie. To jej upokorzenia pragnął Voldemort, nie kogoś innego.
- Czarny Pan!
     Dyrektor milczał.
     Snape miał dość tej dyskusji, więc skinął jedynie głową i wyszedł z gabinetu. Zamek wypełniała już cisza, wszyscy tłoczyli się w Pokojach Wspólnych, aby na ostatnią chwilę odrobić prace domowe.
     Gdy dotarł do swoich komnat, od razu położył się na łóżku i przymknął oczy. Niemiłosierny ból głowy powracał.

42 komentarze:

  1. Super rozdział. Cieszę się że Harry i Hermiona się pogodzili. Czekam na następny rozdział
    Pozdrawiam,
    Dama Blackowa
    w-cieniu-magii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko! Czytam bloga od kilku dni i dopiero zauważyłam, że opowiadanie jest pisane na bieżąco! Myślałam, że to opowiadanie sprzed kilku lat! W każdym razie uwielbiam je! Najbardziej lubię Carmen i Snape'a. Nie są zbyt przesłodzeni.
    Pozdrawiam
    Bella

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak go czytalam pierwszy raz to tak... no pewnie 2013 rok znów się spoznilam... a później, później to byłam w niebowzięta ! Od tamtego czasu komentuje tego bloga i jestem zadowolona że pisze go tak super osoba. Podobnie tez jak ty bardzo lubię wątek Snape i Carmen. Tylko jakoś nie umiem pogodzić filmowego Snape'a tego jego wyglądu z Carmen hmmm
      -Cat-

      Usuń
  4. Na pewno przeczytam!
    Rozdział świetny!
    w końcu do soebie wròcili, oczywiscie to tylko przykaźń ;-)
    Weny.
    Pozdrawiam,Lili.
    Opowiadaniahp.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! Zawsze poprawia mi się humor, kiedy widzę, że dodajesz nowy rozdział. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział!
    Tak sie cieszę, ze Harry i Hermiona sie pogodzili. Uwielbiam ich <3
    Weny życzę i śle pozdrowienia :)
    Olivia

    OdpowiedzUsuń
  7. Jej, rozdziały co sobotę! Chyba najlepsza rzecz którą dziś usłyszałam. Rozdział świetny. Dumbledore wie o Carmen i Snapie? Ciekawe ciekawe :) Harry i Hermiona przyjaciółmi?! No jak ty mogłaś mi to zrobić jeszcze po tak pięknym pocałunku? Do rozdziału brak zastrzeżeń jedynie jeden wątek mnie dziwi w opowiadaniu (wiem że to twoja inwencja twórcza i wgl) Bellatrix i Valdzio... niby prawdziwa miłość, ale Valdek nie może kochać bo jest poczęty z eliksiru miłości. Ale to tylko moje gderanie, bardzo lubię to robić ;) Za bardzo się dziś rozpisałam więc życzę weny i czego tam tylko chcesz i do soboty!
    -Cat-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak wogóle w środę mam urodziny! Znaczy 19 mam urodziny i to chyba sobota xd więc wiesz... rozdział z dedykacją? Xddd
      -Cat-

      Usuń
    2. To w środe czy w sobote masz te urodziny? :p

      Usuń
    3. Wszystkiego najlepszego :) ja mam 3 tygodnie po Tobie:)
      KW.

      Usuń
    4. To wtedy też wszystkiego najlepszego! Pewnie później zapomnę wiec wole napisać juz teraz ��

      Usuń
    5. Aa dziekuje! :P

      Usuń
  8. Narzekałam się na nowe rozdziały i teraz muszę sobie ustawiać przypomnienia o 20.00 ^^
    Harry i Hermiona *,* Omg, jak się cieszę ^_^
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału!
    Barnabas.. Jeszcze wróci ;x
    Do następnego ;D
    PS: cudowne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  9. Omg.! Super! Jesteś najlepsza.
    Kocham twoje opowiadania.
    A najbardziej kiedy piszeż o Harrym i Hermionie
    Jesteś najlepsza i powodzenia w następnych wpisach ;3 Nie mogę się doczekać następnego ;3
    Ja ten blog zobaczyłam tydzień temu, Czytałam wszystko! Powodzenia w następnych i papa

    OdpowiedzUsuń
  10. Hmm, zastanawia mnie tylko co tak naprawdę Dumbledore wiedział dokładnie, i o co chodzi z tą manipulacją, bo chyba czegoś do końca nie zrozumiałam? Jaki wpływ miał on na Barnabasa? To sie dopiero wyjaśni, czy już coś mi się pomieszało? :P
    KW.

    OdpowiedzUsuń
  11. G.E.N.I.A.L.N.E ;) Nie wiem co powiedzieć , CUDO :* masz talent :) Piszesz wprost zjawiskowo niesamowicie :* Harry i Hermiona <3 Tak ich przyjaźń jest nieco skomplikowana :* CUDO :*
    Zazdroszczę talentu :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopiero niedawno odkryłam tego bloga i jest świetny :) Zazdroszczę ci talentu;* Ta przyjaźń Harry'ego i Hermiony :D twój blog jest super :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Justyna: Trafiłam na tego bloga przypadkowo,ale muszę przyznać,że jest super ;) Harry i Hermiona-cudownie,nic dodać nic ująć ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedy nowy rozdział? Miał być w sobotę o 20...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie ma jakieś zajęcia... no wiesz ma tez innego bloga i o niego też musi dbać...
      -Cat-

      Usuń
  15. Super! Kocham twoje nocie!
    Zapraszam na mojego bloga :).
    http://hermiona-harry-love.blog.pl
    .

    OdpowiedzUsuń
  16. Klaudio, szkoda że obiecujesz, że bedą rozdziały w sobotę, a jak przychodzi co do czego to rozdziału nie ma :( ja rozumiem, że możesz nie mieć czasu itp, ale to w takim razie nie obiecuj, że bedą notki, skoro ich nie ma...

    OdpowiedzUsuń
  17. Gdzie kolejne rozdziały? Ja rozumiem, że możesz nie mieć czasu, ale nie dawaj obietnic których nie dotrzymujesz.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  19. Kiedy coś napiszeż?

    OdpowiedzUsuń
  20. Cześć, znalazłam tego bloga wczoraj i wszystko już przeczytałam ;) i to jest świetne. Tylko jedno chce powiedzieć: Barnabasie zostałeś wykopany z rodziny! Tak jestem wampirem (a przynajmniej odkąd przyjaciółka powiedziała, że zachowuje się jak one!!!). Harry i Hermiona, matko jak ja ich uwielbiam! Czekam na następny <3
    Weny, weny ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ta historia jest świetna! Naprawdę nieraz się wzruszyłam, zdziwiłam, śmiałam czytając tę historię :) Czekam na kolejne rozdziały.
    Zapraszam także do siebie dopiero zaczęłam pisać
    harrypotter-dalszelosy.blog.pl
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy kolejny wpis?

    OdpowiedzUsuń
  25. HEJ :P Czytam z lubością Twój blog i zapraszam Cię na mój
    http://zycie-hermiony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. HEJ :P Czytam z lubością Twój blog i zapraszam Cię na mój
    http://zycie-hermiony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Wow! ta przyjaźń Harrego i Hermiony xD Zazdroszczę talentu. ja nie umiem pisać xD zapraszam na bloga http://harrymione-together.blogspot.com/ . Papa i życzę ci Weny!

    OdpowiedzUsuń
  28. Właśnie tu trafiłam z inspiracją Harrmione! Omg, to jest epickie! Czytam i docieram do tego rozdziału i... ŻE PRZYJACIÓŁMI?! NIE, NIE, NIE! Mam nadzieje, ze to się zmieni!!! Proszę, dodaj nową notkę, bo zwariuję! Właśnie zdobyłaś nową czytelniczkę (taką z mini obsesją) xD

    Zapraszam w wolnym czasie do mnie http://hogwarts-cleverest-witch.blog.pl/
    Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  29. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  30. Kiedy następny ?? Błagam nankolanach napiszbnastępny proszzzzeeee

    OdpowiedzUsuń
  31. Błagam napisz cos ! <3 powiedz co sie stalo

    OdpowiedzUsuń
  32. jak możesz mi to robić?!
    Proszę napisz coś bo oszaleje
    Juz dwa miesiące nic nie dodajesz
    Bardzo Cię proszę kontynuuj tego bloga bo masz wiele czytelników którzy czekają na nowy rozdział :(

    OdpowiedzUsuń

Harry Potter - Book And Scroll